Przez chwilę droga się wypłaszcza, aby potem
znów ostrzej ruszyć pod górę. Jest to już ostatnie podejście, więc bardzo
szybko naszym oczom ukazuje się szczyt. Znajduje się tu kilka ławek do
odpoczęcia, a także wieża widokowa na szczycie, której można znaleźć pieczątkę i darmową lunetę.

Przy dobrej pogodzie można nawet ujrzeć w oddali Tatry. Po krótkim
odpoczynku ruszamy dalej zielonym szlakiem w stronę Ożennej. Droga wiedzie
przez las i prowadzi nas aż do asfaltu, gdzie stoi kolejna wiata. Gdybyśmy
poszli dalej szlakiem w prawo doszlibyśmy do Ożennej, my jednak zgodnie z
planem skręcamy w lewo i kierujemy swe kroki do Żydowskiego. Mimo iż jest to
droga asfaltowa ruch samochodowy jest niewielki, ponieważ MPN w sezonie letnim
(1 kwietnia – 31 sierpnia) wprowadził zakaz wjazdu na ten odcinek, za wyjątkiem
m.in. mieszkańców gminy Krempna. Na początku idziemy głównie lasem lekko pod
górę. Po dobrym kilometrze po prawej stronie kończy się las i pojawiają się
łąki. Droga zaczyna odtąd schodzić już w dół. Mijając kolejne zakręty
dochodzimy do punktu widokowego na Dolinę Ciechni.


Tablica ukazuje nam
rozmieszczenie dawnych gospodarstw w nieistniejącej już wsi. Sama dolina jest niestety
zamknięta dla turystów, za wyjątkiem wejść z przewodnikiem od strony Huty Polańskiej
w każdy weekend w sezonie letnim. Ruszamy dalej. Jeszcze na chwilę wchodzimy do
lasu, aby wyjść na otwartą przestrzeń, gdzie przedtem istniała łemkowska wieś.
Część z danych mieszkańców wyjechała po wojnie na teren Ukrainy, natomiast ci
którzy pozostali, zostali wysiedleni w ramach akcji „Wisła” w 1947. W latach
50. XX wieku utworzono tu Państwowe Gospodarstwo Rolne (PGR), którego część
zachowała się jeszcze i stoi po lewej stronie od drogi, którą idziemy. Po
prawej mijamy kolejne krzyże i kapliczki, pokazujące nam, że kiedyś ktoś tu
mieszkał.
Idąc dalej na lewo mamy dwa odnowione budynki użytkowane przez
Uniwersytet Rolniczy z Krakowa. Na drugim końcu wsi znajduje się cmentarz, a
także miejsce gdzie kiedyś stała cerkiew.
Jeżeli ktoś chce to można spróbować odczytać
część nagrobnych napisów. Stamtąd do samochodu zostało nam już tylko niecałe 2 kilometry tą samą asfaltową drogą.